Rozpoczęło się drążenie drugiej nawy długiego na ponad 2200 m. tunelu w ciągu drogi ekspresowej S19 na odcinku od węzła Rzeszów Południe do Babicy. Ze względu na wydzielający się metan budowa pochłonie dużo więcej czasu i pieniędzy niż zakładano. - Realizując ten odcinek stosujemy przepisy właściwe dla kopalni metanowej – poinformował dyrektor rzeszowskiego oddziału GDDKiA. Jak dodał, trwają rozmowy z wykonawcą w sprawie dodatkowego wyposażenia tunelu w urządzenia monitorujące poziom metanu.
W tym artykule piszemy o:
Długi na 2255 metrów tunel pod wzgórzem Grochowiczna ma stanowić kluczową część ponad 10-kilometrowego odcinka drogi ekspresowej S19 od węzła Rzeszów Południe do Babicy (województwo podkarpackie).
Jego budowa, prowadzona metodą mechanicznego drążenia przy pomocy maszyny TBM (Tunnel Boring Machine) rozpoczęła się w lipcu 2024 roku. Wówczas podawano, że przy sprzyjających warunkach wydrążenie jednej nawy tunelu zajmie około 9 miesięcy. Faktycznie trwało to niemal dwa razy dłużej - „Karpatka”, jak nazwano pracującą tam maszynę TBM, zakończyła drążenie pierwszej nawy dopiero w grudniu zeszłego roku.
Następnie maszynę rozdzielono na pięć kluczowych części, które przy pomocy poduszek pneumatycznych zostały podniesione i obrócone, po czym znowu złożone w kołysce startowej (w międzyczasie maszyna przeszła także szczegółowy przegląd techniczny).
Powodem opóźnienia był wydzielający się ze skał metan, na który natrafiono już w lipcu 2023 r. w trakcie próbnych pompowań mających na celu obniżenie zwierciadła wody. W tej sytuacji konieczne stało się doposażenie maszyny TBM w system czujników wykrywających obecność tego gazu podczas drążenia tunelu i zamontowanie zmodyfikowanego systemu wentylacji o zwiększonej wydajności umożliwiającego przewietrzanie tunelu i niedopuszczenie do gromadzenia się metanu wewnątrz wyrobiska. Niezbędna była też wymiana części podzespołów na urządzenia mogące pracować w takich warunkach.
Ruszyły prace przy drugiej nawie. Wykonawca przygotował „ślepy tunel”- Po długotrwałych negocjacjach w 2024 roku został zawarty aneks, który spowodował zwiększenie kontraktu o 100 mln zł, ale ten aneks dotyczył tylko i wyłącznie naw tunelu – powiedział w środę ((17 czerwca) w trakcie posiedzenia poselskiego zespołu ds. budowy Via Carpatiii Marek Ustrobiński, dyrektor oddziału GDDKiA w Rzeszowie.
Jak dodał, dzień wcześniej podczas rozmowy z wykonawcą (kontrakt realizuje Mostostal Warszawa wraz z Acciona Construcción) miał usłyszeć, że drążenie drugiej nawy tunelu rozpocznie się jeszcze w tym tygodniu.
- Potwierdzam, rozpoczęliśmy drążenie drugiej nitki tunelu. Wcześniej przygotowaliśmy „ślepy tunel”, czyli konstrukcję z ośmiu betonowych ringów, w które weszła maszyna przed drążeniem – informuje Paweł Kwiecień, dyrektor Biura Komunikacji i Administracji Mostostalu Warszawa.
Jak dodał, oprócz prac tunelowych spółka prowadzi na tym odcinku prace w innych branżach: drogowej, mostowej, konstrukcyjnej.
- Praktycznie odcinek jest w dużej mierze zakończony, poza tunelem, gdzie będą się koncentrować prace – ocenia dyrektor rzeszowskiego oddziału GDDKiA
„Boimy się zrobić za mało”. Drogowcy z czymś takim jeszcze się nie spotkaliWykryty w skałach metan wciąż będzie miał wpływ na przebieg budowy tunelu. Jak przekazał dyrektor rzeszowskiego oddziału GDDKiA, od połowy kwietnia trwają rozmowy z wykonawcą w sprawie dodatkowego wyposażenia tej konstrukcji w urządzenia monitorujące poziom metanu.
- To kwestia takiego zaprojektowania i urządzenia tunelu, aby był bezpieczny w czasie teraz budowy, jak i później w czasie eksploatacji. Urządzenia pracujące wewnątrz tunelu muszą spełniać wymagania atestowe, aby nie powstawała iskra elektryczna, tak jak w kopalniach metanowych. To było i dalej jest przedmiotem naszej dyskusji. Jesteśmy w trakcie przygotowania polecenia zmiany w zakresie wentylacji i metanometrii – mówił dyrektor Ustrobiński.
- Realizując ten odcinek stosujemy przepisy właściwe dla kopalni metanowej, bo de facto przepisów budowlanych w tym zakresie dla tego typu zagrożeń nie ma. Nie bardzo wiemy, czy nie jest tego za dużo, ale boimy się zrobić za mało. To wynika z tego, że realizujemy zadania, których do tej pory nigdy nie realizowaliśmy. Współpracujemy na stałe w tym zakresie z Wyższym Urzędem Górniczym. Każda taka inwestycja to dla nas nauka – dodał dyrektor Ustrobiński.
Przy okazji przyznał, że obecność metanu wykryto również w trakcie badań geologicznych na innym podkarpackim odcinku S19 między Jawornikiem a Lutczą (wartą 1,9 mld zł na realizację tego fragmentu Via Carpatii zawarto w grudniu 2024 r. z konsorcjum firm Gülermak i Budimex).
- Analizujemy i staramy się jak najszybciej określić wpływ kosztów, które przed nami na realizację danej inwestycji, ale wygląda na to, że powtarza się sytuacja z odcinka Rzeszów Południe - Babica – zapewnił Marek Ustrobiński.
©
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin