Projekt podatku katastralnego nie trafił do Sejmu w grudniu nie z powodów politycznych, lecz systemowych. Jak ustalił nieoficjalnie WNP, po istotnych poprawkach ustawa wraca do gry dzięki nowym możliwościom wyceny nieruchomości. Kluczową rolę może odegrać Portal DOM.
Jak dowiedział się nieoficjalnie WNP, projekt ustawy wprowadzającej podatek katastralny – po wniesieniu do niego istotnych poprawek – będzie tematem obrad klubu Lewicy we wtorek (20 stycznia). To powrót do inicjatywy, która jeszcze w grudniu miała trafić do Sejmu, lecz ostatecznie została wstrzymana.
Powód? Jak słyszymy, otworzyły się nowe możliwości poboru tej daniny. Prezydent podpisał bowiem ustawę umożliwiającą uruchomienie Portalu DOM, czyli ogólnopolskiej platformy gromadzącej dane o rzeczywistych cenach transakcyjnych nieruchomości. To element, którego brakowało we wcześniejszej wersji projektu.
Portal DOM jako brakujące ogniwo wyceny wartości nieruchomościPortal DOM ma gromadzić dane o transakcjach kupna i sprzedaży mieszkań oraz domów jednorodzinnych. W praktyce oznacza to dostęp do informacji o realnych cenach rynkowych, a nie jedynie ofertowych. Dla projektodawców podatku katastralnego to zasadnicza zmiana jakościowa.
- Dane gromadzone na platformie mogą stać się z czasem ewidencją i źródłem informacji o wartości nieruchomości. To istotny element, który może posłużyć do wyliczeń wymiaru podatku, ponieważ ten będzie liczony od wartości, a nie od powierzchni - słyszymy od osób znających kulisy prac nad projektem.
Wcześniej brak spójnej, państwowej bazy danych był jednym z głównych argumentów przeciwko wprowadzeniu katastru w Polsce.
Dlaczego projekt nie trafił jeszcze do Sejmu?Lewica oficjalnie tłumaczy opóźnienie potrzebą dopracowania rozwiązań. W rozmowie z WNP politycy podkreślają, że funkcjonowanie w koalicji wymaga uzgadniania wielu wątków jednocześnie.
- Chcemy zaproponować jak najlepszy projekt ustawy, dlatego właśnie czas pracy nad projektem przekroczył nasze wstępne szacunki. Proces legislacyjny, kiedy funkcjonuje się w koalicji, wymaga uzgadniania bardzo wielu wątków równolegle: od skutków społecznych, przez zgodność z innymi reformami podatkowymi, aż po kwestie techniczne i konstytucyjne. To są prace, które muszą być prowadzone rzetelnie, tak aby szansa na wdrożenie zmian była jak największa - mówi nam z kolei wiceprzewodnicząca Lewicy dr Anita Kucharska-Dziedzic.
Nie bez znaczenia są także różnice zdań wewnątrz samej koalicji rządzącej.
- W koalicji są różne wrażliwości. Część posłów podchodzi do tematu bardzo ostrożnie, inni widzą potrzebę głębszych zmian w polityce mieszkaniowej. Uważam jednak, że projekt ma szanse – choć dziś byłoby nieodpowiedzialne przesądzać jego finałowy kształt - przyznaje posłanka Kucharska-Dziedzic.
Z naszych ustaleń wynika, że rozmowy wewnątrz koalicji rządowej na temat podatku jeszcze się nie rozpoczęły.
Nie ma też mowy o tym, aby powstał jeden wspólny projekt Lewicy i Razem, która to partia ma swoją wersję podatku. Zbyt różnią się one od siebie.
Podatek jako regulator rynku, nie narzędzie fiskalneW grudniowym wywiadzie dla WNP wiceprzewodnicząca Lewicy dr Anita Kucharska-Dziedzic jasno nakreśliła filozofię projektu.
- Podatek katastralny jest rozważany przede wszystkim jako narzędzie porządkowania rynku nieruchomości oraz zwiększania sprawiedliwości systemu podatkowego. Jego celem jest ograniczanie nadmiernej koncentracji nieruchomości w rękach nielicznych oraz wspieranie racjonalnego wykorzystania zasobów mieszkaniowych, a w konsekwencji zatrzymanie wzrostu cen - stwierdziła.
Jak podkreślała, danina miałaby obejmować przede wszystkim portfele inwestycyjne, a nie mieszkania pełniące funkcję społeczną.
- W założeniu podatek powinien dotyczyć większych portfeli nieruchomości, nie tych służących zaspokajaniu podstawowych potrzeb mieszkaniowych - zaznaczyła.
Lewica nie wyklucza także progresji stawek. - Kierunkowo rozważane są rozwiązania o charakterze progresywnym - potwierdziła nam również Kucharska-Dziedzic.
Ile miałby wynosić podatek i ile dałby budżetowi?Choć szczegóły nie są jeszcze publiczne, z informacji WNP wynika, że rozważane są stawki rzędu od 0,5 do 1,5 procent wartości nieruchomości rocznie, naliczane dopiero od trzeciego lokalu, z możliwością dalszej progresji przy większych portfelach.
Według szacunkowych analiz rynkowych, przy objęciu podatkiem wyłącznie właścicieli co najmniej trzech nieruchomości, roczne wpływy do budżetu mogłyby wynieść od 4 do 7 miliardów złotych, w zależności od przyjętych stawek i zakresu ulg.
Lewica podkreśla jednak, że nie jest to podatek projektowany jako fiskalny filar budżetu.
Antyspekulacyjny efekt czy uderzenie w rynek?- Celem ustawy nie jest zasilenie budżetu, lecz regulacja rynku pozwalająca zatrzymać wzrost cen najmu - słyszymy od naszych rozmówców.
Z publicznie dostępnych danych wynika, że w Polsce właścicielami więcej niż trzech mieszkań jest około 0,8 procent obywateli. To właśnie ta grupa miałaby zostać objęta nową daniną.
Zdaniem Lewicy podatek miałby działać antyspekulacyjnie:
Zupełnie inaczej sprawę widzą deweloperzy.
- Z publicznie dostępnych informacji wynika, że właściciele więcej niż trzech mieszkań to marginalna grupa. Nagłaśnianie postulatu podatku katastralnego odwraca uwagę od rzeczywistych wyzwań rynku mieszkaniowego - mówi Bartosz Guss, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).
Jak podkreśla, kluczowe są zupełnie inne bariery.
- Polsce potrzebna jest kompleksowa, długofalowa strategia zwiększania dostępności mieszkań. Kluczowe znaczenie ma zwiększenie dostępności gruntów oraz usprawnienie procedur administracyjnych. Dziś proces uzyskiwania decyzji trwa często dłużej niż sama realizacja inwestycji - wskazuje.
Guss zwraca też uwagę na skalę roli sektora prywatnego.
- Rynek deweloperski odpowiada obecnie za około 97 procent budownictwa wielorodzinnego w Polsce. Wszelkie zmiany nie mogą prowadzić do ograniczenia podaży mieszkań ani zwiększania barier dostępu - podsumowuje nasz rozmówca.
Jak dowiedział się w WNP, w piątek (16 stycznia) PZFD upubliczni raport pt. "Potrzeby i aspiracje mieszkaniowe Polaków".
Zawarte są w nim wyniki badań opinii publicznej IBRiS oraz wyniki wieloletnich analiz mieszkalnictwa prowadzonych w Szkole Głównej Handlowej na temat obecnej sytuacji mieszkaniowej w kraju.
Badanych zapytano również m.in. o to, co myślą o ograniczeniu najmu krótkoterminowego, czy jakie jest ich podejście do opodatkowania właścicieli kilku mieszkań? Więcej informacji o raporcie podamy wkrótce.
Nawet uchwalona ustawa nie gwarantuje wdrożeniaPozostaje jeszcze jedno ważne pytanie: co zrobi z ustawą Karol Nawrocki? W mailu do WNP Kancelaria Prezydenta podkreśla, że obecnie nie ma rządowego projektu podatku katastralnego – wszystkie prace to inicjatywy poselskie, stąd też brak oficjalnego komentarza.
Nawet jeśli projekt Lewicy uzyska większość w Sejmie i zgodę Senatu, jego wejście w życie nie jest pewne. Prezydent może badać zgodność ustawy z konstytucją, a eksperci konstytucyjni zwracają uwagę, że kontrowersyjne przepisy dotyczące nowych podatków mogą zostać zawetowane lub wymagać zmian.
Niektóre nasze źródła mówią nieoficjalnie o możliwości zawetowania ustawy, a następnie złożenia własnej, napisanej przez ekspertów Nawrockiego. Co często ma miejsce przy jego wetach.
Ostateczna decyzja i tak będzie należała do głowy państwa, co wprowadza dodatkowy element niepewności dla rynku nieruchomości.