Platformy streamingowe rozpoczęły kosztowną walkę o najpopularniejszych twórców internetowych. YouTube ma oferować miliony dolarów za ograniczenie współpracy z Netflixem.
Platformy streamingowe rozpoczęły kosztowną walkę o najpopularniejszych twórców internetowych. YouTube ma oferować miliony dolarów za ograniczenie współpracy z Netflixem.
YouTube prowadzi rozmowy z kilkoma twórcami w sprawie finansowania programów oraz udziału w dużych kontraktach reklamowych. Według nieoficjalnych doniesień Bloomerga i „The Verge” platforma jest blisko porozumień, choć żadna umowa nie została jeszcze sfinalizowana.
To istotna zmiana strategii. Jeszcze niedawno YouTube odmawiał płacenia twórcom za rezygnację z ofert Netflixa. Argumentował, że jego 55-procentowy udział w przychodach reklamowych jest wystarczająco atrakcyjny.
Netflix buduje własny katalogNetflix zaczął od umów nieekskluzywnych. Do jego partnerów należą między innymi Ms. Rachel, Mark Rober, Sidemen, Rhett & Link, Nick DiGiovanni, Alan Chikin Chow oraz Stokes Twins. Ich materiały trafiają na Netflix tego samego dnia co na YouTube. Dzięki temu streamer może poszerzać ofertę bez całkowitego odcinania twórców od ich pierwotnej publiczności.
Model przynosi już wymierne efekty. Materiały Ms. Rachel miały wygenerować na Netflixie 69 mln wyświetleń w pierwszej połowie 2026 r
Od licencji do wyłącznościNetflix coraz częściej sięga jednak po bardziej wiążące umowy. W lutym zawarł wieloletnią umowę rozwojową z Jordanem i Salish Matter. Ponadto w maju Netflix i Spotify miały zapłacić około 100 mln dolarów za wyłączne prawa do podcastu Jaya Shetty’ego „On Purpose”.
Taki ruch zmienia układ sił. Twórca nie jest już wyłącznie dostawcą treści dla platformy — staje się aktywem, o który konkurują przedsiębiorstwa dysponujące miliardowymi budżetami.
YouTube i Netflix licytująRosnąca konkurencja poprawia pozycję negocjacyjną twórców. Mogą oni żądać wyższych gwarancji finansowych, większej kontroli nad prawami do materiałów oraz elastyczniejszych warunków dystrybucji.
Jednocześnie wyłączność może ograniczać ich zasięg. YouTube pozostaje miejscem, w którym powstaje i rozwija się społeczność twórców. Natomiast Netflix oferuje większy prestiż, globalną dystrybucję i możliwość dotarcia do widowni przyzwyczajonej do tradycyjnych seriali.
Przyszłość telewizjiDla YouTube’a stawką jest obrona modelu, w którym twórcy pozostają przy platformie. W ten sposób budują widownię i przychody z reklam. Dla Netflixa współpraca z influencerami jest sposobem na odmłodzenie katalogu. To także sposób na pozyskanie formatów, które powstają szybciej i taniej niż klasyczne produkcje telewizyjne.
Najważniejsza zmiana polega na tym, że granica między „internetowym twórcą” a producentem telewizyjnym zaczyna zanikać. Jeśli platformy będą nadal oferować milionowe kontrakty, największe kanały YouTube mogą stać się nie tylko źródłem talentów dla streamingu. Co więcej, mogą także stać się jego najcenniejszymi franczyzami.
BA/S