Członkowie Rady Przyszłości mówią o rekomendowaniu rozwiązań sprzyjających polskiej nauce i gospodarce. Część ekspertów powątpiewa jednak w efektywność nowego ciała doradczego, wskazując na jego fasadowy charakter. Obie strony są natomiast zgodne co do jednego: tym, czego obecnie najbardziej potrzebuje polska nauka, są pieniądze.
Premier Donald Tusk we wtorek ogłosił powołanie Rady Przyszłości, która przy Prezesie Rady Ministrów ma wypracowywać rekomendacje wspierające dalszy rozwój Polski.
Ekspert, z którym rozmawiamy, obawia się jednak, że nowe ciało doradcze nie będzie miało realnego wpływu na kierunek prowadzenia polityki gospodarczej czy naukowej kraju.
Komentatorzy są zgodni, że bolączką polskiej nauki pozostają zarówno system dystrybucji środków, jak i ich niedobór.
We wtorek szef rządu Donald Tusk powołał osiemnastoosobową Radę Przyszłości, która ma opracować rozwiązania przyspieszające rozwój polskiej gospodarki. Na czele Rady stanął minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Przedstawiając koncepcję powołania tego ciała doradczego, premier Tusk mówił, że znajdą się w nim osoby "które wiedzą (...), jak projektować przyszłość, żeby Polska była liderem w wielu dziedzinach".
Członkowie Rady: Wypracować rozwiązania dla wsparcia naukiPowołana Rada Przyszłości ma pełnić funkcję strategicznego zaplecza eksperckiego dla premiera w obszarach innowacyjności, nowoczesnej gospodarki oraz współpracy nauki z biznesem i administracją publiczną.
Cytowany przez PAP członek Rady Piotr Sankowski, informatyk z Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, mówi, że jej celem jest wypracowanie rozwiązań, które jednocześnie będą sprzyjały rozwojowi biznesu i pozwolą zachować własność przemysłową w Polsce.
Rola Rady Przyszłości - jak wskazuje Krzysztof Pyrć, prezes Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej i naukowiec Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ - ma polegać na wspieraniu decydentów w podejmowaniu kluczowych decyzji i przekładaniu strategii na konkretne działania.
Czytaj więcej
Mniej optymistycznie do projektu podchodzą z kolei niektórzy eksperci. Roch Zygmunt z Klubu Jagiellońskiego ocenia w rozmowie z WNP, że jest to jedynie ruch fasadowy, a samo ciało nie będzie miało realnego wpływu na kierunek prowadzenia polityki gospodarczej czy naukowej rządu.
- To firmowy numer premiera Tuska, by powołać fasadową radę i przykryć nią, choćby na chwilę, realne problemy, z jakimi zmaga się państwo. Premier lubi reagować na kryzysy - czy to wewnętrzne czy zewnętrzne - ogłaszając nowe wielkie projekty czy koncepcje, z których jednak potem niewiele wynika - ocenia Zygmunt.
- Zwołuje głośne konferencje, używa mocnych haseł, ale potem cały projekt trafia w odstawkę. Czy ktoś dziś pamięta o doktrynie piastowskiej, którą premier ogłaszał rok temu w Gnieźnie? Obawiam się, że z Radą Przyszłości będzie podobnie i za miesiąc nikt o niej nie będzie pamiętał - dodaje.
O wyzwaniach, jakie czekają polską gospodarkę, w tym polską naukę i sektor B&R, piszemy szerzej w nowym raporcie redakcji WNP Economic Trends: „Polska 2026+. Nasz głos w grze o nowy porządek”.
Nawet fachowcy nie pomogąZygmunt podkreśla przy tym, że pozytywnie ocenia dobór osób powołanych do Rady Przyszłości.
- To fachowcy, specjaliści w swoich dziedzinach. Obawiam się jednak, że ich lobbing - w pozytywnym słowa znaczeniu - na rzecz polskiej nauki, technologii i gospodarki, może być mało skuteczny. Po tym, gdy ocieplą wizerunek premiera, szef rządu nie ma interesu w uwzględnianiu ich postulatów - ocenia.
Rada Przyszłości skupia osoby działające na styku nauki, zaawansowanych technologii, biznesu i finansów, które mają doświadczenie zarówno w tworzeniu innowacji, jak i w ich komercjalizacji na rynkach międzynarodowych. To środowisko złożone z przedstawicieli nowych technologii, biotechnologii, sektora kosmicznego, sztucznej inteligencji, data science oraz cyberbezpieczeństwa, a także liderów firm rozwijających globalne produkty i usługi.
Członkowie Rady i ekspert: polska nauka domaga się pieniędzyCytowany przez PAP członek Rady Przyszłości Grzegorz Brona, prezes Creotech Instruments, wskazuje na potrzebę przedefiniowania systemu dofinansowywania sektora B&R w Polsce. Ten aspekt przedstawił jako priorytet swoich działań doradczych.
- Moją osobistą rekomendacją będzie to, aby system grantowy w Polsce wspierał poszczególne, strategiczne branże. W tej chwili jest on zbyt rozproszony, "rozsypuje" pieniądze na prawo i lewo, licząc, że z tych ziaren coś wyrośnie - wskazywał Brona.
Również Zygmunt z Klubu Jagiellońskiego podkreśla, że przekonanie rządu do zwiększenia wydatków na polską naukę powinno być priorytetem Rady Przyszłości.
- Życzę członkom Rady, by udało się im przekonać premiera i ministra finansów, do znacznego podniesienia nakładów finansowych na naukę. Premier zapowiadał już wcześniej, że w "Roku Przełomu" wydatki wzrosną, ale wróciliśmy do miejsca, w którym Instytut Fizyki PAN oferuje specjalistom pracę za pensję minimalną - mówi Zygmunt.
Chodzi o ofertę pracy, jaką opublikował Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk, w której wskazano, że kandydat - fizyk, badacz nanostruktur zaawansowanymi metodami TEM - może liczyć na miesięczne wynagrodzenie w wysokości 4.806 zł brutto.
Lider Rady: wkrótce pierwsze rekomendacjeMinister Andrzej Domański, podczas inauguracji Rady, zapowiadał, że w ramach pracy grupy "już wkrótce" przedstawione zostaną rozwiązania i narzędzia, dzięki którym polska gospodarka będzie rozwijała się jeszcze szybciej.
- Pierwszym z kluczowych tematów będzie suwerenność technologiczna. Musimy uczynić naszą gospodarkę odporną na zewnętrzne zagrożenia - powiedział minister.