KGHM przedstawił strategię na kolejne lata. Konserwatywna – oceniają ją krótko analitycy, z którymi rozmawialiśmy. Ciekawe jest jednak to, co zostało w strategii ukryte między wierszami lub niedopowiedziane – wskazują nasi rozmówcy.
W tym artykule piszemy o:
KGH
361.60 ↓ (-0.75%)
O przyszłości rynku miedzi, nowych inwestycjach i strategicznej roli tego surowca będziemy dyskutować podczas Forum Metali Krytycznych i Miedzi, jednej z kluczowych ścieżek Future Mining Forum & Expo (Katowice, 9–11 września 2026).
Branża miedziowa jest coraz ważniejsza. Bez rdzawego metalu trudno bowiem budować nowe centra danych, rozwijać AI czy prowadzić transformacje energetyczną. Nic więc dziwnego, że prezentacja nowej strategii KGHM wzbudziła duże zainteresowanie. Także zagranicznych mediów. W końcu mówimy o producencie z top 10.
Utrzymanie poziomu produkcji w obecnych realiach to też sukcesTo co już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę to stosunkowo wstrzemięźliwe podejście do planów produkcyjnych. KGHM w latach 2026-2030 chce przeznaczyć na inwestycje ponad 32 mld złotych. Jak mówi prezes spółki Remigiusz Paszkiewicz, może to być nawet więcej. W prezentacji strategii znalazł się zapis „plus”. W praktyce spółka może zwiększyć więc nakłady inwestycyjne. Będzie to jednak zleżne od cen metali, w tym przede wszystkim miedzi, srebra i złota.
Z pozoru może zaskakiwać, że przy takich dużych nakładach koncern ma w nieznacznym stopniu zwiększyć produkcję. Docelowo produkować ma około 730 tys. ton miedz – z tego 590 tys. w polskich zakładach, a 140 tys. za granicą.
Oznacza to kilkuprocentowy wzrost produkcji. Dość powiedzieć, że w kwotach bezwzględnych to zaledwie o około 20 tys. ton miedzi więcej niż obecnie.
W przypadku srebra produkcja ma wynosić około 1300 ton metalu rocznie – czyli wynik bardzo podobny do obecnego.
Czy przy takich dużych nakładach finansowych minimalne zwiększenie produkcji powinno nas satysfakcjonować? Wbrew pozorom nie jest to wynik słaby. O czym wielokrotnie pisaliśmy już na łamach WNP światowe górnictwo metali boryka się z wieloma problemami: wyczerpaniem najlepszych złóż, coraz wyższymi kosztami wydobycia, problemami środowiskowymi.
Czytaj więcej
Warto tu podać przykład Codelco, chilijskiego odpowiednika KGHM (obie spółki są w praktyce nadzorowane przez państwo). W ciągu dekady Chilijczykom produkcja miedzi spadła z ponad 1,8 mln ton do 1,44 mln ton (mówimy o produkcji pierwotnej). Tymczasem nam wzrosła. Wynik KGHM, czyli powolny wzrost produkcji metalu, jest jak na realia branży całkiem dobry, ba wręcz znakomity.
W ostatnich latach wiele firm boryka się z problemem utrzymania poziomu wydobycia. Zresztą to także przyczynia się, wraz ze wzrostem zapotrzebowania na miedź, do rosnącego deficytu metalu. Za kilka lat może on wynieść nawet 8 mln ton w skali globu. Firmy, które będą w stanie stabilnie dostarczać metal powinny zyskiwać na wartości.
Hutnictwo może przynieść spółce dodatkowe profityChoć najczęściej mówiąc o KGHM podejmuje się kwestii górniczych, to siłą naszej spółki jest pełen kompleks produkcyjny w tym własne ciągi hutnicze. W przeszłości hutnicy czuli się nawet gorzej traktowani – faktycznie zarobki były niższe, ale obecnie to się zmieniło.
Zmiany mają dotknąć Hutę Legnica - na zdjęciu. Fot. Materiały prasowe / KGHM Polska MiedźCo więcej, nowa strategia wręcz podkreśla znaczenie kompleksu hutniczego KGHM. Jak wskazał odpowiedzialny za finanse spółki Piotr Krzyżewski, spółka potrzebuje więcej wyrobów wysoko przetworzonych. Co to oznacza?
Generalnie oferta produktowa KGHM jest dość skromna, lecz trudno tu doszukać się winy któregoś z konkretnych zarządów. Jeden z byłych prezesów KGHM powiedział mi kilka lat temu, że słabość oferty produktowej wyrobów miedzianych kombinatu to pochodna braku dużej liczby krajowych odbiorców na takie produkty. KGHM trudno zwiększać ofertę, skoro brakuje ma na nią zapotrzebowania na polskim rynku.
Z kolei zagraniczni klienci KGHM wolą sami przerobić miedź kupowaną w polskiej spółce, zachowując marże dla siebie. Zresztą to nie jest nic niezwykłego. Były partner KGHM w kopalni Sierra Gorda, japoński koncern Sumitomo, samodzielnie wolał przerabiać nawet koncentrat, dostosowując produkcję miedzi do swoich potrzeb.
Teraz spółka z Lubina chce zwiększyć swoją ofertę – w grę wchodzą całkiem nowe wyroby. Jakie – o tym KGHM informuje dość wstrzemięźliwie.
Osoby z branży wskazują jednak na trop związany z tajwańskim gigantem elektronicznym Foxconnem. Prowadzone są rozmowy między polskim rządem a azjatyckim potentatem w sprawie budowy fabryki naszym kraju. Ich finalizacja jest spodziewana jesienią. Wśród głównych materiałów potrzebnych w produkcji półprzewodników są miedź i srebro, czyli to, co wytwarza KGHM. Stworzenie nowej linii produkcyjnych na rzecz tajwańskiego partnera byłoby w takiej sytuacji logiczne.
Ważnym krokiem dla przyszłości KGHM ma być też przebudowa Huty Miedzi Legnica na hutę recyklingową. Dzięki temu spółka ma zajmować się w większym niż obecnie stopniu przerobem złomu.
Taki model funkcjonowania nie jest w branży niczym nowym. Świat cierpi na niedostatek zasobów, zagospodarowanie złomu wydaje się więc oczywistym krokiem. To, co najciekawsze, to kwestia zapewnienia wsadu. - Nowym dostawcą może stać się - oczywiście po zakończeniu wojny - Ukraina. Kraj ten nie ma własnych hut miedzi. Złom w przeszłości był eksportowany głównie do Rosji – mówi nam jeden z analityków.
Teraz naturalnym – bo najbliższym jego odbiorcom może i powinien być KGHM.
A czego najbardziej w strategii zabrakło analitykom?
Przydałoby się więcej precyzyjnych danych o dywidendzie. Takie spółki jak KGHM oceniane są przez pryzmat tego, jak dzielą się z akcjonariuszami zyskami. Na tle Orlenu, który dość dokładnie mówił przy okazji publikowania swojej strategii o tym, jaką politykę dywidendową planuje, KGHM wypadł dość blado – ocenił nam proszący o anonimowość analityk państwowego banku.
Czy jeszcze czegoś zabrakło? - Sposobu finansowania inwestycji, ale w tej sprawie, jak rozumiem, już trwają prace – podsumował nasz rozmówca.