Przepisy regulujące zasady ustalania minimalnych wynagrodzeń medyków powinny zostać mocno zmienione - mówią zarówno samorządowcy, jak i szefowie lecznic. W niektórych szpitalach płace stanowią już ponad 80 proc. kosztów działalności. - Brakuje pieniędzy na leki i inne wydatki szpitali. To niebezpieczne dla pacjentów - alarmują nasi rozmówcy.
Przepisy regulujące zasady ustalania minimalnych wynagrodzeń medyków powinny zostać mocno zmienione - mówią zarówno samorządowcy, jak i szefowie lecznic. W niektórych szpitalach płace stanowią już ponad 80 proc. kosztów działalności. - Brakuje pieniędzy na leki i inne wydatki szpitali. To niebezpieczne dla pacjentów - alarmują nasi rozmówcy.
Wprowadzona w maju 2022 r. nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych w istotny sposób zmieniła zasady ustalania minimalnych płac w wybranych grupach personelu placówek medycznych.
Wynagrodzenia zasadnicze zostały ściśle powiązane z przyjętymi w tych przepisach współczynnikami pracy (między innymi dla lekarzy i pielęgniarek). Nowe, wyższe minimalne progi tych wskaźników są uwzględniane w podwyżkach m.in. pracowników szpitali wchodzących corocznie od 1 lipca.
Samorządowcy oraz szefowie powiatowych lecznic od początku przestrzegali, że bez zapewnienia przez Narodowy Fundusz Zdrowia odpowiedniego poziomu finansowania działalności szpitali, wspomniana nowelizacja tzw. ustawy podwyżkowej doprowadzi do zwiększenia zadłużenia placówek.
Tak też się stało. Ponadto w niektórych szpitalach tzw. ustawa podwyżkowa doprowadziła do sytuacji, w której udział w wynagrodzeń w przychodach lecznic stał się tak wysoki, że wymusił tam ograniczanie zakresu niektórych świadczeń dla pacjentów.
Na te problemy nałożył się w 2025 roku bezprecedensowy deficyt w budżecie NFZ sięgający aż 13 mld zł. Natomiast w bieżącym roku - zgodnie z informacjami przekazanymi przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę - dziura w finansach Funduszu ma wynieść 23 mld zł.
Trudno się więc dziwić, że od kilku tygodni resort zdrowia pracuje nad kolejną nowelizacją ustawy podwyżkowej.
Nie jest określone, jaki procent środków przekazywanych przez NFZ można przeznaczać na płace w szpitalachMarta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich w rozmowie z Portalem Samorządowym zwraca uwagę, że w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach w podmiotach leczniczych brakuje jasnego określenia, jaki procent środków przekazywanych szpitalom przez NFZ można przekazywać na płace.
Dzisiaj w wielu placówkach udział wynagrodzeń we wszystkich kosztach ich funkcjonowania przekracza nawet 80 proc., co jest już niebezpieczne zarówno dla pacjentów, jak i dla pracowników
- zaznacza prezes Nowacka.
- Nie chodzi o to, czy ktoś zarabia dużo, ale o realne zagrożenie bezpieczeństwa. Oprócz właściwej obsady kadrowej m.in. lekarzy, pielęgniarek czy diagnostów musimy też z tej samej puli środków zapewniać leki, materiały medyczne, wyżywienie pacjentów oraz inne wydatki szpitala, na które już brakuje nam pieniędzy - dodaje prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
W finansach szpitali chaos. Unosi się nad nim widmo rosnącej dziury w budżecie NFZTakże w opinii prezydenta Rudy Śląskiej Michała Pierończyka wprowadzone w 2022 r. zasady wyliczania minimalnych wynagrodzeń wymagają poważnych zmian.
- Obecne przepisy są swoistym przykładem życia ponad stan, a ponadto wprowadziły chaos w finansach placówek, w tym w szpitalach powiatowych - zwraca uwagę samorządowiec.
Przypomina, że w Polsce mamy inflację na poziomie 2-3 proc., a wynagrodzenia w całym sektorze przedsiębiorstw państwowych rosną o 3-4 proc. rocznie, czyli o jeden procent ponad inflację.
Tymczasem płace minimalne w ochronie zdrowia, zgodnie z omawianą ustawą, rosną o kilkanaście procent. Nie wiem, czy nasz kraj stać na to w dłuższym okresie. W 2026 r. dziura w nakładach na ochronę zdrowia sięgnie 23 mld zł, ale jeśli nie nic się zmieni w zasadach finansowania lecznictwa, ten deficyt będzie jeszcze większy
- dodaje Michał Pierończyk.
Różne podwyżki dla pracowników wykonujących te same zadania w szpitalachPonadto wskazuje, że obecne przepisy dotyczące minimalnych wynagrodzeń powodują, że pracownicy wykonujący te sam zadania w szpitalach otrzymują różne kwoty podwyżek.
Skutkiem są liczne pozwy sądowe o uzupełnienie wynagrodzeń. Ustawodawca także z tym powinien zrobić porządek. Zapłaćmy tym ludziom, rozstrzygnijmy wreszcie te sporne kwestie w przepisach
- apeluje prezydent Rudy Śląskiej, której samorząd prowadzi szpital z lokalizacjami w dwóch dzielnicach.
W latach 2022-2025 z komunalnego budżetu rudzka placówka została zasilona niebagatelną kwotą 26,6 mln zł, w tym na ratowanie bieżącej działalności oraz inwestycje w sprzęt.
Miasto nie będzie już jednak w stanie przekazywać szpitalowi tak dużego wsparcia. - Dlatego kwoty wynikające z przyjętych w ustawie wskaźników podwyżki płac powinny być wypłacane szpitalom przez NFZ, skoro państwo wprowadziło taką regulację - zaznacza nasz rozmówca.
Prezydent Rudy Śląskiej opowiada się za wprowadzeniem zmian w ustawie regulującej podwyżki płac w ochronie zdrowia.
Jeśli te przepisy nie zostaną racjonalnie znowelizowane dojdziemy do tego, że za 3-4 lata pielęgniarka w szpitalu będzie zarabiała więcej niż prezydent miasta, który pośrednio musi jej tę pracę w jakiś sposób zorganizować
- stwierdza Pierończyk.
W lipcu medycy upomną się o podwyżki płac gwarantowane obecną ustawąW jakim kierunku powinny zmierzać zmiany w zasadach ustalania minimalnych wynagrodzeń w szpitalach?
- Skoro boimy się określić najwyższą kwotę, którą możemy zapłacić za godzinę pracy, to może określmy maksymalną waloryzację roczną? - mówi prezes Marta Nowacka.
Zwraca uwagę, że „na pewno można znaleźć takie rozwiązania takie, żebyśmy nie wyrywali sobie pieniędzy i unikali absurdalnych kwot”.
Wszystkich dziś bulwersują wynagrodzenia, ale ktoś do tego doprowadził. Samo odroczenie realizacji ustawy, w tym przesunięcie wypłacania podwyżek z 1 lipca na późniejszy termin, nic nie da. Pracownicy przyzwyczajeni do obecnie obowiązującego terminu i tak w lipcu upomną się o podwyżki
- zaznacza prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
- Dzisiaj walczymy o przetrwanie oddziałów, więc problem dotyczący regulacji płac w szpitalach należy pilnie rozwiązać. Może warto rozważyć jakieś procentowo określone widełki waloryzowania podwyżek. Byłoby to rozwiązanie mogące pogodzić wszystkie zainteresowane strony - proponuje Marta Nowacka.
Poniżej cały zapis wideo rozmowy z Martą Nowacką i Michałem Pierończykiem w cyklu "Miasta Przyszłości":
Propozycja MZ. Przesunięcie o pół roku waloryzacji minimalnych wynagrodzeń medykówPrzypomnijmy, że 7 stycznia 2026 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się posiedzenie prezydium Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. Ustalono, że plenarne posiedzenie zespołu dotyczące zmian w zasadach ustalania minimalnych płac w ochronie zdrowia odbędzie się 18 lutego.
Spotkanie w lutym może przynieść zgodę na konkretne rozwiązania i na to liczę. To, co należy podkreślić, to fakt, że nikt z resortu nie wprowadza zmian kosztem innych grup zawodowych. Nikomu nie zabieramy, aby dać komuś innemu. To się nie wydarzy. Proponujemy racjonalnie zbudowane rozwiązania, na które pozwala budżet
- powiedziała po styczniowym posiedzeniu wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
- Proponujemy przesunięcie waloryzacji minimalnych wynagrodzeń o pół roku - na 1 stycznia 2027 r. - oraz zmiany wskaźnika, od którego wyliczane są pensje. Chcemy też wprowadzić inne zmiany w ustawie określającej minimalne wynagrodzenie dla medyków - zaznaczyła 18 stycznia w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, szefowa resortu zdrowia.
Dodała, że ministerstwo pracuje również nad nowymi koncepcjami dotyczącymi kompetencji pielęgniarek - tak, aby zakończyć trwające spory prawne pomiędzy szpitalami a pielęgniarkami.
Nowe zasady waloryzacji płac minimalnych w placówkach medycznych w przygotowaniuResort zdrowia w projekcie nowelizacji ustawy podwyżkowej proponuje między innymi poniższe rozwiązania:
Odnosząc się do tych propozycji, Związek Powiatów Polskich (ZPP) stwierdził w swoim stanowisku, że „zasadniczo popiera kierunek oparcia waloryzacji wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia o wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej”
Zwracamy jednak uwagę, że trudno będzie zagwarantować, aby waloryzacja wynagrodzeń obywała się od 1 stycznia danego roku i jednocześnie uwzględniała kalendarz przygotowania budżetu państwa. Ustawa budżetowa przyjmowana jest z reguły dopiero na początku roku kalendarzowego, a ogłaszana w końcówce stycznia
- wskazuje organizacja.
ZPP dodaje w stanowisku, że wprowadzenie zmiany wskaźnika w oparciu, o który dokonuje się waloryzacji wynagrodzeń nie zmienia faktu, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) musi mieć czas na przygotowanie raportu i rekomendacji w sprawie wzrostu wyceny świadczeń w związku z podwyżką wynagrodzeń.
Projektowane przepisy będą generowały kolejne pozwy pracowników ws. naruszenia kodeksu pracy- Dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że AOTMiT potrzebuje na to około 4 miesięcy. NFZ musi też przygotować aneksy do umów, a szpitale porozumieć się z reprezentacją pracowników. Cały proces zajmuje co najmniej 6 miesięcy. Przyjęcie daty waloryzacji wynagrodzeń na 1 stycznia nie gwarantuje więc, że podmioty lecznicze na czas otrzymają środki na ich finansowanie - podkreślają samorządowcy.
Ponadto, zdaniem ZPP, projektowane przepisy będą zniechęcały pracodawców do wyrażania zgody na podnoszenie kwalifikacji zawodowych przez pracowników.
- Przepisy te będą też generowały kolejne pozwy pracowników oparte o naruszenia kodeksu pracy - przestrzega Związek Powiatów Polskich.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.