- Jeżeli wzrost płac w szpitalach zostanie utrzymany na dotychczasowym poziomie, a system finansowania ochrony zdrowia nie zmieni się, to wkrótce wpływy ze składki zdrowotnej będą wystarczały tylko na wynagrodzenia pracowników - mówi Portalowi Samorządowemu radca prawny Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich.
- Jeżeli wzrost płac w szpitalach zostanie utrzymany na dotychczasowym poziomie, a system finansowania ochrony zdrowia nie zmieni się, to wkrótce wpływy ze składki zdrowotnej będą wystarczały tylko na wynagrodzenia pracowników - mówi Portalowi Samorządowemu radca prawny Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich.
Jak już informowaliśmy Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) w swoim stanowisku opublikowanym 17 lutego domaga się od Narodowego Funduszu Zdrowia pilnej zapłaty za świadczenia zrealizowane przez samorządowe lecznice w 2025 r.
Po spotkaniu minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy z marszałkami województw, które odbyło się 20 lutego br. szefowa resortu zdrowia poinformowała dziennikarzy, że ministerstwo przekaże 4 mld zł do Narodowego Funduszu Zdrowia na zaległe rozliczenie świadczeń za ubiegły rok.
Podała również, że Ministerstwo Zdrowia nadal rozmawia z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) i resortem finansów o możliwościach wdrożenia mechanizm pożyczkowego wspierającego restrukturyzację szpitali w trudnej sytuacji finansowej.
- Ale jesteśmy już bliżej drugiego mechanizmu, który jest tylko w gestii Ministerstwa Zdrowia. To 1 mld zł na konsolidację (szpitali - red.), reorganizację, infrastrukturę oraz na zakup sprzętu - zaznaczyła Jolanta Sobierańskia-Grenda.
Zarządzający lecznicami nadal czekają na ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie zmian ustawie dotyczącej wynagrodzeń pracowników medycznych. Ministerstwo Zdrowia chce przesunięcia ustawowych podwyżek płac w podmiotach leczniczych z 1 lipca bieżącego roku na styczeń 2027 r. oraz obniżenia dynamiki ich wzrostu.
W tej sprawie wciąż nie osiągnięto porozumienia między stroną rządową, pracodawcami oraz związkami zawodowymi. Kwestia podwyżek wynagrodzeń będzie przedmiotem kolejnego posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia, które zaplanowano na 16 marca.
Dlaczego do protestu szpitali przyłączyły się samorządy powiatowe?Tymczasem dyrektorzy szpitali powiatowych szykują na 3 marca ogólnopolski protest przed Ministerstwem Zdrowia. Akcję przygotowuje Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich.
Organizacje te podkreślają, że akcja jest wyrazem sprzeciwu wobec pogarszającej się sytuacji finansowej i organizacyjnej w polskim systemie ochrony zdrowia. O tym, dlaczego do protestu szpitali przyłączyły się samorządy powiatowe rozmawiamy z radcą prawnym Bernadetą Skóbel, kierowniczką Działu Monitoringu Prawnego i Ekspertyz Związku Powiatów Polskich.
Co musiałoby się wydarzyć, aby protest zaplanowany na 3 marca został odwołany?
Bernadeta Skóbel: Praktycznie nie ma już czasu i szans, by cokolwiek w tym terminie się zmieniło. Nasze szpitale (prowadzone przez powiaty i miasta na prawach powiatu - red.) są dziś postawione pod ścianą. Nie wskutek własnych błędów.
Teraz kluczowa jest dla nas oczywiście jest decyzja, co się stanie z tzw. ustawą podwyżkową. Szczerze mówiąc nie wierzę w to, że cokolwiek się zmieni przed 1 lipca. Myślę więc, że te podwyżki w tym roku zostaną wypłacone na dotychczasowych zasadach.
Naprawdę rozumiemy to, że pracownicy w sektorze ochrony zdrowia chcą i powinni dobrze zarabiać. Ale trzeba też brać pod uwagę sytuację gospodarczą państwa, w tym zarobki Polek i Polaków w innych branżach. A tutaj - mówiąc w skrócie - zasady trochę się rozjeżdżają.
Większość szpitali powiatowych tak naprawdę od kwietnia będzie musiała zacząć przygotowywać programy naprawcze, bo też większość z nich jest zadłużona. Tymczasem w tych placówkach nadal nie wiadomo, czy te podwyżki będą, czy ich nie. Jeżeli tak, to na jakich zasadach i kiedy - w lipcu czy od stycznia?
Problem jest o tyle poważny, że płace stanowią już 85-90 proc., a bywa, że więcej kosztów funkcjonowania szpitali.
- Ten wskaźnik zależy oczywiście od specyfiki danego podmiotu. Jednak wciąż jest to kluczowy składnik kosztowy w całej działalności operacyjnej naszych szpitali. A dzisiaj kierujący nimi menedżerowie nie do końca wiedzą, w jaki sposób mają zarządzać tak ważnym obszarem finansów szpitali.
Prawda jest taka, że nie ma już czasu na to, żeby czekać na ewentualne zamrożenie ustawy podwyżkowej, jeżeli chodzi o rok 2026.
Jako Związek Powiatów Polskich na przełomie 2025 i 2026 r. wydaliśmy opinię dowodzącą, że w rozwiązaniu proponowanym przez resort zdrowia są błędy systemowe. Chodzi o przesunięcie podwyżek z 1 lipca br. na styczeń 2027 r., a jednocześnie propozycję, by wynagrodzenia wynikały z ustawy budżetowej.
Tyle, że podwyżki mają być od 1 stycznia, natomiast ustawa budżetowa jest uchwalana później. A kiedy Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) dokona niezbędnej zmiany wycen świadczeń i przeprowadzi stosowne analizy?
Realnie te podwyżki powinny więc nastąpić nie od 1 stycznia, tylko pewnie nadal od 1 lipca - gdyby miały zostać oparte na ustawie budżetowej, ale według innych wskaźników.
Szpitale są w powiatach jednym z najlepszych miejsc zatrudnienia pod względem płacowymUstawa podwyżkowa stała się bardzo gorącym tematem, ale są większe pożary w systemie. Przede wszystkim ogromna dziura w budżecie NFZ przekraczająca w 2026 r. już 20 mld zł.
- Niestety ten bezprecedensowy deficyt może być znacznie większy. Podczas spotkania z zarządem Związku Powiatów Polskich w październiku 2025 r. prezes NFZ stwierdził, że Funduszowi w bieżącym roku może zabraknąć nawet 49 mld zł.
O ile nie zmienią się zasady finansowania ochrony zdrowia w naszym kraju. Bo to, że obecne rozwiązania są już niewystarczające otwarcie przyznaje sama minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
- Najlepiej to widać na wpływach ze składki zdrowotnej i kosztach wspomnianych ustawowych podwyżek wynagrodzeń w podmiotach leczniczych.
Jeżeli potencjalnie ten wzrost płac od 1 lipca br. zostanie utrzymany na poziomie ponad 8 proc., to wkrótce dojdziemy do sytuacji, w której składka zdrowotna będzie pokrywała wyłącznie koszty wynagrodzeń, a w pewnym momencie może nawet przestanie je pokrywać. W takich warunkach nie ma szans na to, aby obecny system finansowania ochrony zdrowia można było nadal utrzymywać.
Jeżeli chodzi o płace, to oczywiście może się wydawać, że samorządy i szpitalni pracodawcy mają rozbieżne interesy ze związkami zawodowymi. Myślę jednak, że coraz więcej osób po każdej z tych stron zdaje sobie sprawę, że stosowanie obecnej ustawy podwyżkowej w aktualnych realiach finansowania i organizacji ochrony zdrowia to podcinanie gałęzi, na której wszyscy siedzimy.
Ale nawet jeżeli w tym roku nie byłoby podwyżek, to w zdecydowanej większości powiatów szpital i tak pozostanie jednym z najlepszych miejsc zatrudnienia pod względem płacowym.
Myślę, że centrale związków zawodowych nadal liczą na to, że obecny system przetrwa bez poważniejszych zmian i nikt nie zdecyduje się na likwidację oddziału czy szpitala, bo takie decyzje są niepopularne.
Pojawienie się w mediach samo w sobie nie jest celem tego protestu, ale...Wróćmy do programów naprawczych, restrukturyzacji i łączenia szpitali. Takie procesy, zanim przyniosą oczekiwane efekty, muszą kosztować. Ministerstwo Zdrowia właśnie zapewniło, że prowadzi z resortem finansów i BGK rozmowy w sprawie uruchomienia preferencyjnych pożyczek dla szpitali na wdrażania takich programów.
- Jako Związek Powiatów Polskich daliśmy pani minister Jolancie Sobierańskiej-Grendzie spory kredyt zaufania, kiedy obejmowała to stanowisko w lipcu 2025 r. Minęło jednak już ponad pół roku i naprawdę nie widzimy żadnych realnych efektów pracy ministerstwa.
O tym, że trwają rozmowy dotyczące finansowego wsparcia restrukturyzacji, a także konsolidacji szpitali, słyszymy już od około dwóch lat.
Jesteśmy na takim etapie, że mamy ochotę skierować wniosek w tej sprawie w trybie dostępu do informacji publicznej - np. kiedy dokładnie takie spotkania się odbyły? Pewnie jednak dostalibyśmy odpowiedź, że to jest informacja wewnętrzna, więc nie stanowi informacji publicznej.
Ale nie jest tak, że my z Ministerstwem Zdrowia nie rozmawiamy. Na przykład w styczniu br. na posiedzeniu Zespołu ds. Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego omawiany był m.in. temat instrumentów wsparcia w zakresie restrukturyzacji oraz programów naprawczych.
Zadawaliśmy wówczas ministerstwu przez dwie godziny pytania dotyczące tych kwestii. Nie powiem, że usłyszeliśmy satysfakcjonujące nas odpowiedzi.
Dowiedzieliśmy się, że przygotowany zostanie w tej sprawie projekt nowelizacji. Na razie nie poznaliśmy jednak nawet założeń do projektu ustawowych zmian umożliwiających wprowadzenie i stosowanie wspomnianych mechanizmów wsparcia szpitali między innymi przez Bank Gospodarstwa Krajowego.
Marcowy protest szpitali i prowadzących je samorządów coś zmieni czy jedynie pozwoli im mocniej zaistnieć w mediach?
- Oczywiście pojawienie się w mediach samo w sobie nie jest celem tej akcji. Ale jeżeli dzięki mediom uda się realnie wywrzeć presję na rząd i osoby, które naprawdę są decyzyjne w procesie finansowania ochrony zdrowia, to możemy taki oczekiwany efekt uznać za ważny cel tego protestu.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.