Menzies Aviation – globalny potentat świadczący usługi naziemne na lotniskach – robi wszystko, by wejść na nasz rynek. Ma być taniej, bardziej profesjonalnie i z korzyścią dla pasażera. Brytyjczycy chcą skorzystać z lotniczego boomu w Polsce i potencjalnych zysków w nowym Porcie Polska. Przed nimi jeszcze długa droga i – o czym zdążyli się już wielokrotnie przekonać – nie jest ona usłana różami.
Menzies Aviation od lat pojawia się w branżowych rozmowach jako potencjalny nowy gracz na rynku usług handlingowych w Polsce. Na jakim jesteście etapie? Macie realny plan wejścia na polskie lotniska?
- Dostrzegamy ogromny potencjał polskiego rynku i aktywnie analizujemy różne możliwości. Aby było to możliwe musimy wykonać jeszcze kilka kroków.
Po pierwsze: musimy dojść do porozumienia z naszymi potencjalnymi klientami. Obecnie działamy na 347 lotniskach na całym świecie, co w praktyce oznacza, że współpracujemy z większością linii lotniczych latających do Polski. To dla nas doskonały punkt wyjścia i solidny fundament. Po drugie: musimy uzyskać wszystkie niezbędne zezwolenia na działalność na polskich lotniskach.
Już pracujemy nad nawiązaniem współpracy z niektórymi z nich w bardzo konkretnych obszarach, zależnie od ich oczekiwań wobec nas. Oferujemy pełen zakres usług lotniczych, w tym obsługę naziemną, cargo lotnicze oraz usługi paliwowe. W Polsce chcielibyśmy rozpocząć od obsługi naziemnej, obejmującej obsługę płytową, bagażową i pasażerską.
Okazja do wejścia przez was na rynek polski pojawiła się, gdy Wizz Air był na etapie planowania swojej bazy na lotnisku Warszawa-Modlin. Dlaczego ostatecznie to wam się nie udało?
- Próbowaliśmy nawiązać współpracę z lotniskiem w Modlinie. Niestety nie otrzymaliśmy na czas niezbędnego zezwolenia od Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Czy lotnisko w Modlinie nadal pozostaje potencjalnym punktem wejścia Menzies na nasz rynek?
- Przyglądamy się lotniskom w całej Polsce. Mamy kilka priorytetowych lokalizacji i Modlin jest jedną z nich. Gdy pojawi się kolejna okazja, z pewnością rozważymy dostępne możliwości.

Globalne firmy handlingowe, w tym Menzies, są już obecne na kluczowych lotniskach w regionie, takich jak Praga czy Budapeszt. Polska pozostaje jednym z największych rynków w regionie bez dużego międzynarodowego operatora. Czy to okazja, czy wręcz przeciwnie?
- Warto zastanowić się, dlaczego te firmy nie działają jeszcze w Polsce i co uniemożliwiało im wejście na ten rynek. Brak zagranicznego handlera w Polsce powinien dawać polskiej branży lotniczej... do myślenia. Będę jednak mówił wyłącznie w imieniu Menzies. Wiemy, że polski rynek jest obecnie najszybciej rozwijającym się rynkiem w Europie. Chcemy na niego wejść, ponieważ jesteśmy przekonani, że możemy wnieść znaczącą wartość do polskiej branży lotniczej.
Jesteśmy jednym z najbezpieczniejszych operatorów w branży. Możemy obsługiwać zarówno linie budżetowe, jak i tradycyjne linie lotnicze, generując wartość dodaną dla klientów. Mamy ogromne doświadczenie. Gwarantujemy konkurencyjność rynkowi, a co za tym idzie większą wartość dla linii lotniczych.
Ostatecznie wymierne korzyści odniosą także pasażerowie, bo konkurencja zawsze prowadzi do korzystniejszych cen i lepszej obsługi.
Gdyby Menzies wszedł na rynek polski, czy linie mogłyby realnie oczekiwać bardziej konkurencyjnych stawek za usługi handlingowe?
- Tak dzieje się zawsze. Potwierdzają to przykłady z całego świata.
Jakie są obecnie największe bariery dla międzynarodowych firm handlingowych, które chcą rozpocząć działalność w Polsce?
- Działamy w 65 krajach. Każdy kraj ma inne przepisy, dlatego trzeba je dobrze poznać. Polski rynek ma własne kryteria, które musimy spełnić. Proces uzyskiwania zezwoleń na działalność w Polsce jest złożony.
Wszyscy chcą zarobić na CPK. Linie lotnicze będą ściągały sprawdzonych handlerówWiele zmieni się po uruchomieniu lotniska CPK. Chcecie wejść na nowe lotnisko?
- Tak, oczywiście. Byłoby wspaniale uczestniczyć w tak fantastycznym przedsięwzięciu jak CPK. Uważnie śledzimy postępy tego ambitnego projektu.
Zachodnie linie lotnicze będę chciały wciągnąć na polski rynek handlerów, których znają ze swoich lotnisk?
- Mamy taką nadzieję. Do otwarcia CPK pozostało jeszcze sporo czasu. Mam nadzieję, że do tego momentu będziemy mieli już mocną pozycję na polskim rynku, a to, co daje nam przewagę w innych krajach, będzie widoczne w praktyce również tutaj, w Polsce.
Czytaj więcej
Jedną z waszych przewag jest to, że świadczycie usługi handlingowe na dużych lotniskach w Europie. To daje wam możliwość tworzenia szerszej, pakietowej oferty dla linii lotniczych. Jak bardzo wzmocni to waszą pozycję w walce o rynek w Polsce w kolejnych latach?
- Jest to istotne z wielu powodów. Menzies działa na 347 lotniskach na całym świecie, w tym na 81 w Europie. Liniom lotniczym, z którymi współpracujemy, oferujemy ustandaryzowaną obsługę - chcą one być obsługiwane w taki sam sposób i to niezależnie od lotniska. Zapewniamy bezpieczną, niezawodną i wysokiej jakości obsługę, dokładnie taką, jakiej oczekują. oczekują. Dla przykładu: linie lotnicze Ryanair czy Emirates mają inne kryteria jakości, ale nasze zespoły są w stanie obsługiwać obie te linie. Po tym względem jesteśmy wszechstronni.
„CPK będzie przełomem”. Czeka nas radykalna zmiana w EuropieW przypadku potencjalnego wejścia do Polski sytuacja będzie stosunkowo prosta dzięki doświadczeniu zdobytemu na innych rynkach - nie będziemy musieli tutaj zaczynać od zera. Wprowadzimy nowy standard jakości usług, na czym skorzystają linie lotnicze, lotniska, a ostatecznie wszyscy polscy pasażerowie.
Biorąc pod uwagę prognozowany wzrost ruchu lotniczego w Polsce, czy uważa pan, że otwarcie CPK będzie kluczową zmianą dla rynku w Europie?
- Zanim dołączyłem do Menzies, pracowałem na lotnisku w Pradze jako członek zarządu, więc znam wymagania i złożoność funkcjonowania międzynarodowego portu lotniczego. Głęboko wierzę, że CPK będzie przełomem. Wierzę również w powodzenie tego projektu. Jest on niezwykle ambitny i jestem przekonany, że po ukończeniu radykalnie zmieni siatkę połączeń w Europie. Menzies ma duże doświadczenie przy uruchamianych, nowych operacjach lotniskowych. Najnowsze przykłady to m.in. New Terminal One na nowojorskim lotnisku JKF, gdzie zostaliśmy wybrani jako jeden z dwóch handlerów. Drugi przykład to natomiast Western Sydney International Airport, na którym loty mają rozpocząć się w nadchodzących miesiącach.