- Polska ochrona zdrowia zupełnie nie przystaje już do współczesnych realiów. Obecna struktura i liczba szpitali, ich rozmieszczenie oraz zakresy świadczeń w znacznej mierze tkwią w odziedziczonej po czasach PRL-u organizacji lecznictwa - podkreśla w rozmowie z Portalem Samorządowym chirurg Dominik Górski.
- Polska ochrona zdrowia zupełnie nie przystaje już do współczesnych realiów. Obecna struktura i liczba szpitali, ich rozmieszczenie oraz zakresy świadczeń w znacznej mierze tkwią w odziedziczonej po czasach PRL-u organizacji lecznictwa - podkreśla w rozmowie z Portalem Samorządowym chirurg Dominik Górski.
Trwa swoista giełda recept na uzdrowienie polskiej ochrony zdrowia. Kolejną zgłosił właśnie chirurg ze szpitala powiatowego w Działdowie, lek. Dominik Górski. Jego pomysł jest bardzo śmiały. Zakłada między innymi:
Zapytaliśmy doktora Górskiego o szczegóły proponowanych przez niego rozwiązań, między innymi o to, kto powinien decydować o przekształceniu najmniejszych szpitali np. w placówki opieki długoterminowej.
- Przede wszystkim wojewodowie - oczywiście w porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia oraz z uwzględnieniem rzetelnych danych gromadzonych w ramach map potrzeb zdrowotnych - zaznacza w rozmowie z Portalem Samorządowym lek. Dominik Górski, starszy asystent na Oddziale Chirurgii Ogólnej szpitala powiatowego w Działdowie.
Ponadto wskazuje, że realizacja takiej reformy, zmieniającej profile poszczególnych ośrodków, musi określać kryteria ich rozmieszczenia - jednak nie w kilometrach, ale mierzonych w realnym czasie gwarantującym bezpieczne dotarcie pacjenta do danej placówki.
To bardzo istotny element. Pamiętajmy, że warunki transportowe w Polsce są dziś diametralnie inne i znacznie lepsze niż 30-40 lat temu. Tymczasem obecna struktura, a także zakresy świadczeń wielu szpitali wciąż w znacznej mierze tkwią w „odziedziczonej” po czasach PRL-u organizacji lecznictwa
- podkreśla nasz rozmówca.
Większość planowych zabiegów u pacjentów niskiego ryzyka nie wymaga wielodniowej hospitalizacjiLekarz postuluje także rozwój chirurgii jednego dnia. To kolejne rozwiązanie mające zapewnić nie tylko większe bezpieczeństwo i wygodę dla pacjentów, ale także istotne oszczędności. Na czym mają polegać?
- Pamiętajmy, że większość planowych zabiegów u pacjentów niskiego ryzyka nie wymaga wielodniowej hospitalizacji. Natomiast do dzisiaj w wielu regionach naszego kraju pokutuje wspomniana scheda po modelu leczenia szpitalnego z początku lat 90. ubiegłego wieku, czyli właśnie "post-PRL-owskiego" - mówi nam chirurg.
Przypomina, że ten przestarzały już system opierał się na dużych zakładach opieki zdrowotnej, którym podlegały m.in. szpitale.
Kiedy lekarz np. w poradni takiego dużego ZOZ-u nie był pewien, jakie postępowanie wdrożyć u pacjenta, wysyłał go do takiego szpitala na diagnostykę i leczenie stacjonarne. Te hospitalizacje nierzadko trwały znacznie dłużej, niż powinny. Sporo szpitali działających w takim niewydolnym systemie pozostało do dziś
- wskazuje specjalista w rozmowie z Portalem Samorządowym.
I dodaje: - Powtórzę: z wielu powodów, w tym m.in. demograficznych oraz związanych z rozwojem technologii medycznych, ten model sprzed prawie już 40 lat zupełne nie przystaje do współczesnych realiów.
Jest sposób na rozwiązanie problemu nadmiernej liczby godzin w ramach dyżurów lekarskichDlatego jego zdaniem tak ważny, wręcz kluczowy, staje się obecnie rozwój placówek chirurgii jednego dnia.
- Wiąże się to oczywiście między innymi z koniecznością ograniczenia liczby szpitali posiadających duże, kosztowne, ale często w niewielkim stopniu wykorzystywane bloki operacyjne działające codziennie w całodobowym, ostrodyżurowym trybie - wyjaśnia chirurg.
Zwraca uwagę, że poza wykazanymi wcześniej korzyściami dla pacjenta (szybsza i sprawna kwalifikacja do zabiegu, znacznie krótsza hospitalizacja, szybszy powrót do zdrowia i aktywności zawodowej, rodzinnej i społecznej) takie rozwiązanie generuje niebagatelne oszczędności w całym systemie ochrony zdrowia, ale też w budżetach poszczególnych placówek.
Automatycznie unikniemy bowiem wydatków związanych z finansowaniem ostrych dyżurów w szpitalach oddalonych od siebie na przykład o zaledwie 20 kilometrów. Zwiększy się też podaż chirurgów na rynku szpitalnym, z drugiej zaś strony spadną nakłady na wynagrodzenia
- wylicza Dominik Górski.
- Zniknie - tak głośny i budzący ostatnio wielkie emocje - problem kominów płacowych wynikających przede wszystkim z nadmiernej liczby przepracowanych godzin w ramach dyżurów - dodaje.
Należy tworzyć regionalne centra medyczne z całodobowymi dyżurami- To również kolejny, wręcz fundamentalny warunek, aby oprócz zwiększenia liczby mniejszych ośrodków procedur jednego dnia oraz ośrodków opieki długoterminowej tworzyć większe ośrodki regionalne, czyli centra medyczne z całodobowymi dyżurami, wieloprofilowe, a także z pełnym zabezpieczeniem specjalistycznym oraz diagnostycznym - stwierdza chirurg.
Podkreśla, że tego typu regionalne placówki niekoniecznie muszą działać w każdym województwie. Zdaniem naszego rozmówcy, o ich usytuowaniu także powinny przesądzać rzetelne, miarodajne mapy potrzeb zdrowotnych.
- W takim modelu bloki operacyjne będą pracować w pełni efektywnie, zapewniając świadczenia na możliwie najwyższym poziomie pacjentom trafiającym obecnie do ościennych, mniejszych placówek - tłumaczy Dominik Górski.
Na taką odważną, konsekwentnie przeprowadzaną przez kolejne rządy reformę - wyjętą z bieżącej, doraźnej polityki - czekamy od kilkudziesięciu lat. Dziś widać jak na dłoni, że mamy zbyt dużo małych, lokalnych szpitali z profilami często zupełnie już nieodpowiadającymi współczesnym warunkom i potrzebom zdrowotnym. I to trzeba jak najszybciej zmienić
- konkluduje nasz rozmówca.
Mniej rozproszenia kadr i sprzętu, więcej jakości, bezpieczeństwa i racjonalnego wykorzystania zasobówPoniżej kluczowe założenia koncepcji naprawy polskiego systemu ochrony zdrowia opracowane przez Dominika Górskiego wraz z uzasadnieniami poszczególnych proponowanych rozwiązań.
• Likwidacja 20-30 proc. najmniejszych szpitali i przekształcenie ich w ośrodki opieki długoterminowej, w tym m.in. zakłady opiekuńczo-lecznicze (ZOL), hospicja, oddziały geriatryczne i paliatywne. Społeczeństwo się starzeje, a takich miejsc dramatycznie brakuje.
Obecny system sprawia, że zbyt duża liczba małych szpitali generuje wysokie koszty, co skutkuje niską jakością świadczeń oraz trudnościami z dostępem do specjalistów. W przyszłości mniejsza liczba szpitali ostrodyżurowych, a więcej opieki długoterminowej i paliatywnej sprawi, że tam, gdzie jest największa potrzeba, tam właśnie pojawią się tego typu ośrodki z tego rodzaju świadczeniami.
• Zwiększenie liczby ośrodków chirurgii jednego dnia. To tańsze, bezpieczniejsze i wygodniejsze dla pacjentów. Większość planowych zabiegów u pacjentów niskiego ryzyka nie wymaga wielodniowej hospitalizacji.
Chodzi o to, aby operować pacjentów planowych nieobciążonych, którzy tego samego dnia będą mogli wracać do domu. Na taki model ma składać się: sprawne kwalifikowanie i zaplanowanie zabiegu, jego przeprowadzenie, krótka obserwacja po zabiegu, wreszcie wypis do domu tego samego dnia. Chirurgia jednego dnia to standard w nowoczesnych systemach opieki zdrowotnej.
• Utworzenie regionalnych centrów medycznych. Mają to być silne ośrodki z całodobowymi dyżurami i pełnym zapleczem specjalistycznym i sprzętowym. Tego typu ośrodki medyczne świadczyłyby ostre dyżury 24 godziny 7 dni w tygodniu i zajmowałyby się ostrymi, najcięższymi przypadkami wysokiego ryzyka, realizując zaawansowane procedury medyczne. Takie centra zatrudniałyby najlepszych specjalistów, gwarantując najwyższą jakość świadczeń.
Cała koncepcja ma prowadzić do mniejszego rozproszenia ośrodków, kadr i sprzętu, a zwiększenia jakości świadczeń, niższych kosztów systemu, wreszcie zadowolenia pacjentów i personelu.
"Mieszanie" w podaży świadczeń niczego nie zmieni. Żaden starosta nie odda szpitalaPod postem doktora Górskiego na LinkedInie, w którym specjalista opisał swoje propozycje zmian w lecznictwie, szybko pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy.
Zdaniem Mariusza Szulca, menedżera i eksperta ochrony zdrowia, naprawę systemu należy zacząć nie od zmian w organizacji i strukturze placówek, ale od głównego płatnika świadczeń, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia i systemu finansowania opieki zdrowotnej.
- "Mieszanie" w podaży niczego nie zmieni. System zaczyna się od płatnika (…), który ma reprezentować ubezpieczonego w relacji z podażą. Systemów likwidacji szkód komunikacyjnych nie organizują zakłady blacharskie. Dostarczają usługę tym, którzy to ryzyko sprzedali w polisie - komentuje obrazowo ekspert.
Z kolei Robert Kurosz, kierownik Sekcji Informatyki w Szpitalu Specjalistycznym w Sandomierzu, zauważa, że pomysł doktora Dominika Górskiego „może coś by dał, ale na początek są potrzebne zmiany właścicielskie”.
Żaden starosta nie odda szpitala. Na początek więc - jeśli placówka ma straty i sobie nie radzi - konieczny jest plan restrukturyzacji plus propozycja przejęcia przez większy podmiot, który radzi sobie z dokumentacją, rozliczaniem, przetargami (…). Potem można coś poprawiać i zmniejszać
- zaznacza Robert Kurosz.
Silne centra regionalne bez reform kompetencyjnych zwiększą deficyt lekarzyNatomiast w opinii Dariusza Popińskiego, przedsiębiorcy i magistra pielęgniarstwa, pomysł przedstawiony przez lek. Dominika Górskiego „ma racjonalne podstawy ekonomiczne, ale wymaga jednego kluczowego uzupełnienia - dywersyfikacji kompetencji zawodowych”.
Likwidacja części małych szpitali i koncentracja wysokospecjalistycznych świadczeń może obniżyć koszty stałe, poprawić jakość leczenia i bezpieczeństwo pacjentów. Ekonomia zdrowia od lat pokazuje, że rozproszenie skomplikowanych procedur zwiększa koszty i pogarsza wyniki leczenia
- zauważa Popiński.
- Jednak sama centralizacja nie rozwiąże kryzysu kadrowego. Silne centra regionalne bez reform kompetencyjnych doprowadzą do jeszcze większego deficytu lekarzy specjalistów - dodaje.
- Niezbędne jest równoległe wdrożenie zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej, rozszerzenie kompetencji pielęgniarek, ratowników i innych zawodów medycznych. Dostępność pacjentów nie może zostać poświęcona w imię oszczędności - komentuje Dariusz Popiński.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.