Przybywa samorządów, które planują w swoich regionach łączenie szpitali w celu usprawnienia ich działalności. - Problem w tym, że przepisy nie określają, kto w województwie ma koordynować wdrażanie takich zmian, aby pacjenci byli spokojni, że dostęp do usług medycznych nie zostanie utrudniony - wskazują nasi rozmówcy.
Przybywa samorządów, które planują w swoich regionach łączenie szpitali w celu usprawnienia ich działalności. - Problem w tym, że przepisy nie określają, kto w województwie ma koordynować wdrażanie takich zmian, aby pacjenci byli spokojni, że dostęp do usług medycznych nie zostanie utrudniony - wskazują nasi rozmówcy.
W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się wokół planów łączenia szpitali prowadzonych przez samorządy między innymi w województwach: dolnośląskim, zachodniopomorskim i świętokrzyskim.
Konsolidacje lecznic mają sprzyjać lepszemu wykorzystaniu łóżek, sprzętu i personelu medycznego, a także wzmocnić koordynację pracy poszczególnych oddziałów i poprawić dostęp pacjentów do leczenia.
Jest też oczywiście cel ekonomiczny takich zmian organizacyjnych. Połączone placówki będą tworzyć większy podmiot. A ten zyska mocniejszą pozycję w negocjacjach z NFZ (wyższe kwoty kontraktów na świadczenia) i będzie generował oszczędności, m.in. za sprawą efektu skali i niższych cen uzyskiwanych w ramach zamówień publicznych.
Zgodnie z uchwałą Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w ciągu najbliższych 6 miesięcy ma nastąpić połączenie dwóch szpitali podlegających samorządowi tego regionu, czyli Szpitala Zdroje i Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii (ZCO).
Decyzje o łączeniu szpitali nie mogą odbijać się negatywnie na pacjentach- Plan tej konsolidacji nie jest zaskoczeniem dla zachodniopomorskiego środowiska medycznego. Więcej jest argumentów przemawiających za przeprowadzeniem takiej zmiany niż przeciwko - komentuje Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.
Zwraca uwagę, że „łączony jest nowoczesny szpital onkologiczny z placówką, która jest mocno zadłużona, ale jednocześnie posiada infrastrukturę, a jej potencjał rozwoju wciąż jest bardzo duży”.
Konsolidacja daje Zdrojom szansę na poszerzenie spektrum działania. Zyska również ZCO, które było już bardzo ograniczane przestrzenią i mocnym sklasyfikowaniem specjalności, w jakich się obracało. Decyzja o połączeniu wydaje się więc racjonalna i nie budzi wielkich emocji
- wskazuje doktor Bulsa.
Ma jednak również nadzieję, że „decyzje dotyczące personaliów, a także np. potencjalnego relokowania oddziałów będą zapadać nie w urzędowych czy szpitalnych gabinetach, ale w porozumieniu z pracownikami, którzy powinni partycypować w podejmowaniu decyzji związanych z procesem konsolidacji”.
- Decyzje związane ze zmianami nie mogą też odbijać się na pacjentach ani jednego, ani drugiego szpitala - podkreśla Michał Bulsa.
Na razie nie ma mowy o likwidacji żadnego szpitalnego oddziałuNatomiast na Dolnym Śląsku, jak już szeroko informowaliśmy, planowane jest połączenie szpitali powiatowych w Zgorzelcu i Bolesławcu.
Ostateczną decyzję w tej sprawie mają podjąć w formie uchwał rady obu powiatów. Również w tym przypadku powstać ma nowy, duży podmiot leczniczy. Jak jednak podkreślają oba starostwa, lokalizacja oddziałów zostanie utrzymana zarówno w Zgorzelcu, jak i Bolesławcu.
Z kolei w woj. świętokrzyskim trwają już poważne przymiarki do połączenia Szpitala Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Kielcach ze Szpitalem Powiatowym w Skarżysku-Kamiennej.
W tej sprawie 28 stycznia br. odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli: wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański, sekretarz stanu w Kancelarii Rady Ministrów Marzena Okła-Drewnowicz, a także wojewoda świętokrzyski Józef Bryk, starosta powiatu skarżyskiego Artur Berus, jak i dyrektorzy obydwu szpitali i przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dr Wojciech Przybylski, świętokrzyski konsultant wojewódzki w dziedzinie zdrowia publicznego, uważa, że każda współpraca między szpitalami jest pozytywna dla tych placówek. - Mogą wzajemnie się wspierać, uzupełniać, a nie konkurować o pacjenta - stwierdził dr Wojciech Przybylski, cytowany przez Radio Kielce.
Wojewoda świętokrzyski Józef Bryk zaznaczył w rozmowie z tą stacją, że na razie nie ma mowy o likwidacji oddziałów zarówno w szpitalu MSWiA w Kielcach, jak i w lecznicy w Skarżysku-Kamiennej.
Planowane fuzje szpitali nie są częścią wojewódzkich planów organizacji lecznictwaŁączenie placówek jest zgodne z ideą ustawy mającej zreformować szpitalnictwo, która weszła w życie we wrześniu 2025 roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że żadna z planowanych fuzji szpitali nie jest częścią większego, wojewódzkiego planu reorganizacji lecznictwa w regionie, ale efektem działań podejmowanych m.in. przez poszczególne jednostki samorządu terytorialnego.
Znowelizowana tzw. ustawa szpitalna zakłada m.in., że proces łączenia wybranych lecznic będzie przebiegał zgodnie ze wskaźnikami zawartymi w mapach potrzeb zdrowotnych.
Ustawa nie daje jednak odpowiedzi na pytanie, kto w województwie ma koordynować wdrażanie takich zmian, aby pacjenci byli spokojni, że po konsolidacji placówek dostęp do niektórych usług medycznych nie zostanie utrudniony.
Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich, wskazuje w rozmowie z Portalem Samorządowym, że niestety wspomniane mapy potrzeb zdrowotnych są już nieadekwatne do dzisiejszej sytuacji.
"Najlepszym rozjemcą w takich sprawach byliby wojewodowie, bo nie podlegają im żadne szpitale"- Wiemy, że mamy starzejące się społeczeństwo. Natomiast nadal mamy problem z tym, że aby pozbyć się jakiegoś oddziału i przekwalifikować go na tak bardzo dziś potrzebne świadczenia długoterminowe, potrzebujemy dużo czasu. Nawet 2-3 lata - zaznacza prezes Nowacka.
W jej opinii instytucją, która powinna zarządzać zmianami w regionalnej organizacji lecznictwa i wyznaczać ich kierunki, jest urząd wojewody.
Dlaczego? Ponieważ wojewoda nie podchodzi do tego obszaru w sposób egoistyczny. Wojewodowie nie mają pod sobą żadnych szpitali. Mogliby więc stać się najlepszymi arbitrami czy też rozjemcami, np. w spornych sprawach dotyczących liczby i struktury łóżek szpitalnych w regionie, a także świadczonych przez placówki zakresów świadczeń
- zwraca uwagę nasza rozmówczyni.
I dodaje: - Oczywiście to NFZ określa, ile i jakiego rodzaju świadczenia będzie opłacał. Później organy właścicielskie placówek wspólnie z przedstawicielami Funduszu negocjują szczegóły, ale ostatecznym rozjemcą powinien być wojewoda.
Jak przypomina w rozmowie z nami prezydent Rudy Śląskiej Michał Pierończyk, wcześniejsze założenia do ustawy zakładały, że liderami tego typu regionalnych zmian w lecznictwie będą właśnie wojewodowie.
Uważam, że to był bardzo dobry kierunek, aby instytucja usytuowana wyżej niż na poziomie samorządu miasta czy powiatu zapewniała wdrażanie takich reorganizacji. Niestety ostatecznie w ustawie odstąpiono od tego zamysłu
- wskazuje samorządowiec.
Odpowiedzialność za podejmowanie decyzji o działaniu szpitali w regionie nadal się rozmywaRównież Krzysztof Zaczek, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i prezes Szpitala Murcki w Katowicach, uważa, że kluczowe dla organizacji leczenia - w tym liczby szpitali i oddziałów, a także zasad ich łączenia - jest dobre zaplanowanie ich funkcjonowania w skali regionu.
- Na razie odpowiedzialność za podejmowanie takich decyzji się rozmywa. Jako zarządzający szpitalami nie mamy dziś w regionach podmiotów, do których moglibyśmy zwrócić się o miarodajne informacje dotyczące obecnych i planowanych w ciągu np. najbliższych 10 lat oczekiwań w kwestii liczby świadczeń, które będą kupowane przez NFZ dla naszych pacjentów - mówi nam prezes Zaczek.
Podkreśla, że obecnie każdy ma inną wizję działania szpitalnictwa w poszczególnych województwach. Często jest tak, że samorządy, oddziały NFZ i wojewodowie mają w tej materii rozbieżne koncepcje.
Mój organ tworzący, czyli samorząd Katowic, oczekuje od naszego szpitala takiego planu świadczeń, dzięki któremu miasto nie będzie musiało do nas dopłacać
- tłumaczy nasz rozmówca.
- Zrobię więc plan przewidujący np. likwidację danego oddziału, ale to z kolei może okazać się sprzeczne z przyjętym przez wojewodę planem transformacji i jego planami potrzeb zdrowotnych. A jeśli zwiększę - zgodnie z tymi mapami - liczbę jakichś świadczeń, może się okazać, że NFZ nie ma na nie pieniędzy - opisuje to błędne koło Krzysztof Zaczek.
Także w jego opinii ustawa reformująca szpitalnictwo powinna szczegółowo określać zakres odpowiedzialności za zarządzanie liczbą oraz profilami szpitali na poziomie województw.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.